17.X - 29.V.1957

17.X.1956 środa
Pojechałyśmy z Anną i p.Hanią wedle umowy do owego biura pośredniczącego w handlu nieruchomościami, ogłaszającego w Życiu Warszawy willę w Komorowie, która wydała się nam warta obejrzenia. Obskurne biuro, właściciel p.Nawrocki, w ogóle cała rzecz przypomina Tyrmanda „Spółdzielnię Woreczek”. Mam obrzydzenie do siebie samej, że wdaję się w te rzeczy, do czego zmusza mnie obecna modła płacenie honorariów od razu całą globalną sumą. W normalnych czasach byłoby to spokojnie u wydawcy i przez lata miałabym z czego żyć z komfortem. Wobec grożącej inflacji, o której publicznie się mówi, skazana jestem albo na stratę tych pieniędzy /jak straciłam niemal wszystko w 1950r./ albo na kupno czegoś, co nie traci na wartości.

16.XI.1956 piątek
Rano Anna jedzie do Komorowa, by zobaczyć ową jakąś „willę” do kupienia. Dalszy ciąg zmiany stylu życia, ulegam lękowi, żeby nie uchodzić wobec mego najbliższego otoczenia za fajtłapę i niedołęgę.
Anna po powrocie opowiadała o owej „willi”. Jest rzeczywiście zakrojona na luksusowe wyposażenie, ale w surowym stanie, dalekim od wykończenia, tylko hall i jeden pokój z grubsza są otynkowane. Annie właściwie spodobał się tylko sam Komorów i piwnice tego domu, ale mówi nie bez lekkiej pogardy na mnie patrząc, że ona kupiłaby to natychmiast z zamkniętymi oczyma. Więc tak będę musiała pewno zrobić, a czy doczekam wykończenia owej willi, to się jeszcze pokaże.

20.XI.1956 piątek
W niedzielę pojechałam z ową p.Jaźwińską do Komorowa. Oglądałam tę willę „superkomfortową”. Jest tak dalece nie wykończona, że wydaje mi się bardzo droga, ale to, że sama ją mam wykańczać, raczej mi nie odpowiada. Nie lubiłabym mieć domu po kimś [oba mieszkania i na Polnej, i na Niepodległości, miały mnie jako pierwszego lokatora, dom na Polnej był właśnie świeżo wybudowany w 1917r., a dom na Niepodległości świeżo po zniszczeniu wojennym zremontowany i przerobiony z biur na mieszkania].
Jestem już znudzona i zmęczona tymi sprawami i gotowa jestem ową willę jak najprędzej kupić, żeby się pozbyć myślenia na ten temat. Może kiedyś polubię ten domek i ten ogródek, na razie budzi we mnie wstręt jak i cała ta transakcja.

22.XI.1956 czwartek
Koszmarny dzień kupowania owego Komorowa. Robię to już z zamkniętymi oczyma, byle prędzej, byle nie uchodzić w oczach otoczenia za niedołęgę, byle mieć to już za sobą. Zamieniam honorarium za „Pisma Wybrane” na dom z ogródkiem, bo wykończenie tego domu i uporządkowanie zaperzonego ogródka zabierze tyle, co kupno. Anna będzie miała z tym dużo kłopotu, bo podjęła się przeprowadzić prowizoryczne dokończenie budowy w czasie gdy będę w Nieborowie.

5.I.1957 sobota
O piątej przyszedł ów przedsiębiorca Klimaszewski /z zawodu hydraulik/, któremu powierzyłyśmy wykończenie domu w Komorowie. Zrobił na mnie dobre wrażenie z głupich powodów. Podoba mi się rodzaj jego wyglądu i to, że małomówny. Wziął sześć tysięcy zaliczki.

11.I.1957 piątek
Po południu przyszedł Klimaszewski. Przyniósł rachunki za wszystko, co kupił do zamontowania centralnego ogrzewania, podłóg, schodów etc. – więc nowe 10 tyś. zaliczki. Wszystko to będzie kosztowało mniej więcej cztery razy tyle, co przewidywał [gdy zależało mu na zachęceniu do kupna] Jaźwiński /A.L.Jaźwiński – kaletnik. Dom przy Kraszewskiego 3 w Komorowie budował dla własnych potrzeb tzn na mieszkanie i warsztat. Sprzedał go w stanie nie wykończonym ze względu na pogorszenie stanu zdrowia/.

8.V.1957 środa
W niedzielę pojechaliśmy naszym autem do Komorowa. Gdy ogród pozieleniał, okazało się, że nie ma ani jednego interesującego krzewu. Jabłonki nie mają ani jednego kwiatka, więc jeszcze w tym roku nie rozpozna się, jakie to gatunki, co wyciąć, a co zostawić. Bo Jaźwiński snadź mieszczuch, drzewa owocowe zasadził nieprawdopodobnie gęsto, człowiek bez wyobraźni. Ale powtarzamy sobie słowa Marka Aureliusza, że jedyną godziwą własnością jest willa, gdyż dochodu nie przynosi, a wciąż trzeba do niej dokładać.

29.V.1957 środa
Anna z p.Hanią w Komorowie. Anna wróciła z dobrą wiadomością, że Jaźwińscy wynieśli wreszcie z domu wszystkie swoje graty, które na razie zamknęli w garażu.



Aleja Brzozowa


Subskrybuj zawartość