Druga Wojna Światowa

Rozdział 11

1 września 1939r. wybucha druga wojna światowa. Majątek ze względu na śmierć właścicieli dostaje się pod nadzór niemiecki a tymczasowo zarządza nim mój ojciec Stefan Kowalewicz.

W dniu 3 września 1939r. na Komorów spada 26 bomb lotniczych, zrzuconych przez niemiecki bombowiec uciekający w popłochu przed polskim myśliwcem. Bomby na szczęście nie wybuchły, co wielu ludzi uważało za cud. Dokładnie ten dzień wspominali niedawno bracia Malentowie mieszkający obecnie w Warszawie a wówczas przy ul.Szosa Komorowska 4 (obecnie M.Dąbrowskiej 40).

Aby zasilić szeregi obrońców Warszawy we wrześniu 1939r., mój ojciec przedziera się do niej i aż do kapitulacji bierze czynny udział w walkach. Władzą lokalną w Komorowie był wówczas Stanisław Talmont, lekarz weterynarii pełniący funkcję sołtysa. Już w październiku 1939r. wznowiono naukę w szkole podstawowej kierowanej przez Henryka Kotońskiego. Szkoła mieściła się w budynku drewnianym przy ul.Szosa Komorowska 8 (dziś Al.M.Dąbrowskiej 46).


Fot.34 Budynek szkoły w okresie okupacji i zaraz po wojnie

Jako administrator majątku mój ojciec pomagał wielu ludziom zamieszkałym w Komorowie i okolicach a poszkodowanym przez wojnę. Dawał im mąkę, cukier, ziemniaki, warzywa z ogrodu, mleko dla dzieci i inne niezbędne do życia produkty. Pomoc ta rozciągała się również na żydów. Wspomina o tym Moshe Jas w książce pt. „Pruszków, Nadarzyn i okolice” wydanej w Izraelu 1966r. Tel-Aviv (str.258 tłumaczenie z hebrajskiego): „Poznałem zarządcę dóbr w Komorowie, pana Kowalewicza, który zgodził się przyjąć do pracy 15 żydów. Tam pracowaliśmy od 1 maja do 5 sierpnia 1941 roku i dzięki temu mogliśmy swobodnie kręcić się po okolicy, co w tych czasach było bardzo ważne. Żydzi ci jednak zostali zdradzeni i w piątek o 4 nad ranem okrążyli nas niemieccy i polscy policjanci, którzy zabrali nas do getta. Natomiast kolega brata – Szlomo uciekł i wrócił kolejką do Komorowa, jednak tam poznał go polski policjant Sztyk i wydał Niemcom, którzy go zabili.” W tej samej książce pani Rahel Birenboim-Jas wspomina: „W Komorowie Niemcy spalili dom chłopa, który pomagał Żydom i zabili go razem z jego rodziną.”

W 1941r. w wagonie kolejki EKD na odcinku Nowa Wieś – Komorów ginie sześciu mężczyzn zastrzelonych przez jadących kolejką Niemców. Ciała ich leżały długie godziny na stacji w Komorowie. Byli to prawdopodobnie członkowie organizacji podziemnej.


Fot.35 Stacja kolejki EKD w 1943 r.

W 1942r. administrację majątku, zajętego przez Niemców, obejmuje brat mojego ojca Zygmunt Kowalewicz i kieruje nim do 1944r.

Życie w Komorowie mimo okupacji toczy się w miarę normalnie. Działa przedszkole przy ul. Słowackiego w domu pp. Młynarskich i młyn wodny nad Utratą pp. Wasilewskich we wsi Komorów. Działają dalej sklepy Szymulskich i Kalińskich przy stacji EKD, działa sklep mięsny p. Balcerskiego. Powstaje nawet nowy sklep pp. Osiadaczów przy ul. Nadarzyńskiej. W 1943r. wybudowany zostaje sklep Pruszkowskiej Spółdzielni Spożywców przy zbiegu ulic Spacerowej i Józefa Markowicza (obecnej ul. 3 Maja). Na przełomie lat 1943-44 po trzyletniej przerwie wznawia działalność kawiarnia „Czarny Kot” państwa Skrońskich przy ul. Zamojskiego nr 3.


Fot.36 Kawiarnia „Czarny Kot”

29 maja 1943r. ginie z rąk gestapo mój ojciec oskarżony o sabotaż. Stracono go z grupą 600 więźniów Pawiaka w ruinach getta.

2 sierpnia 1944r. po wybuchu Powstania Warszawskiego, Niemcy rozstrzeliwują na gliniankach między Komorowem a Pruszkowem (na tyłach cmentarza żydowskiego) około 30 mężczyzn, przeważnie członków polskich organizacji podziemnych, aresztowanych według list wcześniej przygotowanych przez gestapo. Byli to głównie mieszkańcy Komorowa i Nowej Wsi, rozstrzelany tam został również nasz znajomy Zygmunt Marchel, mieszkający przy ul. Warszawskiej w Nowej Wsi w domu pp. Nepertów, oraz jeden z braci Dobrzyńskich 16-latek.

Wybucha powstanie w Warszawie a na terenie Komorowa przy ul.Szosa Komorowska (między numerami 34-38 obecnej Al.M.Dąbrowskiej) odbywa się regularna bitwa pomiędzy partyzantami spieszącymi na pomoc walczącej Warszawie a Niemcami. Partyzanci leżący w szczerym polu w kartoflisku nie mieli szans w walce z Niemcami okopanymi w lasku. Po ok. 4. godzinnej walce partyzanci poddali się i zostali przewiezieni do Pęcic gdzie zostali rozstrzelani. Na miejscu tym stoi obecnie piękny pomnik ufundowany przez rodziny rozstrzelanych. Działo się to 2 sierpnia 1944r. W walce i egzekucji zginęło wówczas 91 Polskich Partyzantów.


Fot.37 Pomnik – mogiła w Pęcicach

Wspomnieć należy także śmierć dwu partyzantów – oficerów rannych w walce w majątku Komorów, których Niemcy rozstrzelali w parku pałacowym. Ich mogiła znajduje się w rogu parku w pobliżu mostku na rzece Utracie. Mogiła z postawionymi krzyżami jest zupełnie zapomniana, zarośnięta chwastami. Napisał o tym w swych notatkach Bolesław Kapuściński świadek tamtych wydarzeń.


Fot.38 Mogiła partyzantów w parku przy pałacu

Od początku Powstania, Niemcy budowali w Komorowie olbrzymie składy amunicji – ponad 100 zadaszonych dołów o wymiarach 10 x 10 m. Znajdowały się one po południowej stronie szosy Komorowskiej między stacją kolejki EKD a ul. Zamojskiego. Amunicji z tych składów używali Niemcy do walk w Powstaniu Warszawskim i do burzenia miasta. Obsługa i straż składów amunicji składająca się z Niemców i Czechów, mieszkała w domu przy ul. Szosa Komorowska 6. Jeden z Czechów proponował mojej matce pośrednictwo przy sprzedaży karabinów maszynowych dla walczącej Warszawy, miały kosztować po 150 zł. za sztukę.

Tragiczne losy walczącej Warszawy widoczne były w Komorowie. Już od sierpnia 1944r. przy wietrze wiejącym od strony Warszawy czuło się w Komorowie wyraźny swąd spalenizny i spadały kawałki spalonych papierów.

Do Komorowa przybywały tłumy uciekinierów z Warszawy i z obozu przejściowego ZNTK w Pruszkowie. Usiłowała im skutecznie pomóc placówka Rady Głównej Opiekuńczej (RGO), mająca siedzibę przy ul. Bankowej 6, w której udzielano potrzebującym doraźnej pomocy, a także prowadzono leczenie w domu przy ul. Kolejowej 10 na niewielkim oddziale szpitalnym.


Fot.39 Siedziba RGO przy ul. Bankowej 6

Personel szpitalika składał się z 5 osób: emerytowany lekarz pediatra, siedemdziesięciu trzy letnia położna, student III roku weterynarii, czternastoletnia harcerka i sanitariuszka „Joasia” czyli Pani Alina Zwolska – autorka książki „Flirt z Eskulapem i Melpomeną”, w której opisała tamte zdarzenia. Oddział tego szpitalika był też na ul. Klonowej gdzie pracowali: siostra Urszula Wińczuk-Patowska i lekarze dr Chwat i dr Polawski. Szpitalik i jego oddział czynne były do stycznia 1945 r. W rejonie Warszawy w tym czasie czynnych było 55 takich szpitali.


Fot.40 Szpital RGO przy ul. Kolejowej 10

Ponieważ niejednokrotnie uciekinierzy byli w stanach skrajnego wyczerpania pomoc przychodziła za późno i szereg osób umarło, ciała ich były chowane na prowizorycznym cmentarzu w gołej ziemi przy ul. Parkowej(obecnie teren Zespołu Szkół w Komorowie od strony ul. Kotońskiego). Na cmentarzu pochowano zmarłe w okresie od 5.IX. do 30.XI 1944 r. 34 osoby najczęściej bez trumien. Po wojnie nastąpiła wiosną 1948 r. ekshumacja ciał a obecnie miejsce to upamiętnia drewniany krzyż. Inicjatorzy budowy krzyża nie mieli wiedzy o tych ludziach i miejsce to poświęcili jedynie pamięci nieznanych poległych powstańców. Nazwiska pochowanych osób poznano ze źródeł archiwalnych w połowie 2006r. W siedzibie RGO zmarł także Aleksander Janowski, założyciel Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Jego ekshumowano wcześniej bo w październiku 1947r. Obok krzyża na terenie szkoły leży dziś pamiątkowy głaz poświęcony Jego imieniu odsłonięty 14 czerwca 1971r. W ówczesnej uroczystości brały udział siostrzenice A. Janowskiego, Panie Borkowskie.


Fot.41 Głaz poświęcony A. Janowskiemu

W okresie od 15 sierpnia 1944r. do 16 stycznia 1945r. Niemcy dla stacjonującego wojska wysiedlili niektórych mieszkańców Komorowa w

rejonie ulic Spacerowa, Sportowa i Nowowiejska od Harcerskiej do Kraszewskiego.

Dla zaspokojenia potrzeb powiększonej liczby mieszkańców, wzdłuż torów kolejki przy stacji, w kierunku ul. Spacerowej powstawały jak grzyby po deszczu niezliczone budki handlowe, w których można było oficjalnie i spod lady kupić prawie wszystko, czego potrzebowali ludzie: chleb, słoninę, sacharynę, marmoladę a nawet bimber. Po Komorowie w tym czasie krążyły często patrole policji i żandarmerii wyłapujące ukrywających się mieszkańców Warszawy i kierujące złapanych do obozu przejściowego w Pruszkowie.

Na dwa dni przed wyzwoleniem Komorowa przez Wojsko Polskie tzn. 15 stycznia 1945 r. Niemcy zamierzali wysadzić całość składów amunicji w lasku przy ul. Szosa Komorowska. Jednak w ostatniej chwili człowiek z organizacji podziemnej poprzecinał lonty i w rezultacie z setki dołów wybuchły tylko dwa w rejonie ul. Skorupki powodując i tak duże zniszczenia. Pnie drzew tam rosnących zostały siłą wybuchu przeniesione aż na Ostoję. Gdyby wysadzono wszystkie doły z amunicją to Komorów prawdopodobnie zostałby zrównany z ziemią.


Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

szpitalik w Komorowie po Powstaniu Warszawskim

Jacek Adam Patorski

z przyjemnoscia odnalazlem nazwisko mojej niezyjacej juz Mamy Urszuli Patorskiej z d. Wiańczuk w tekscie o popowstanczym (1944-45) szpitaliku w Komorowie
pt.Druga Wojna Światowa
admin, 2007, lipiec 24 - 20:39 Rozdział 11
opublikowanym na Waszej stronie internetowej.
http://www.komorow.net/node/637
Pragnąłbym sprostować pisownię jej nazwiska. W czasie pracy w szpitaliku w Komorowie Mama moja była już pielęgniarką dyplomowanę i nosiła panieńskie nazwisko Wiańczuk (nazwisko pochodzącego z Podlasia jej ojca Wiańkowski zostało wielokrotnie rusyfikowane na przełomie XIX/XX wieku i figuruje także w niektórych dokumentach rodziny jako Wińczuk, np. jej brat nosił nazwisko Edward Wińczuk). Kilka miesięcy po zamknięciu szpitalika (czerwiec 1945) wyszła w Nadarzynie za mąż i nosiła nazwisko Patorska.
Serdecznie pozdrawiam
i gratuluję prowadzenia intersującej strony internetowej
Jacek Adam Patorski
12. lipca 2009, Nussbaumen b. Baden Szwajcaria

Bardzo miła informacja o szpitaliku, choć na "fałszywej" stronie

Prawdziwa strona pozostała pod adresem www.komorów.pl

Ten drugi adres, to pozostałość pod kontrolą Jeżewskiego, który został odsunięty przez ZARZĄD OSIEDLA od możliwości kontrolowania strony mieszkańców Komorowa, ponieważ TERRORYZOWAŁ mieszkańców, wraz z grupką aparatczyków politycznych...

Dyskryminowali, cenzurowali, szkalowali, łamali prawo...

Teraz "korzystają" z informacji dotyczących Komorowa mimo kompromitacji i "śmierdzących" faktów dotyczących łatwości sprzeniewierzania powierzonych funduszy (OZON Jeżewskiego, CU Seretnego). Przed zebraniem 4 Marca podobnie obrzydliwie podszywali się "pod Zarząd Osiedla" - drukując ulotkę do złudzenia przypominającą formą stanowisko Zarządu Osiedla.

Teraz sytuacja jest analogiczna!

Z przyjemnością informuję, że CENZURA, jak za czasów komunizmu prowadzona przez aparatczyków z LPR/PiS została powstrzymana i tylko dzięki temu może Pan teraz swobodnie wyrazić swoje poglądy!

Ceznzura została powołana przez Jeżewskiego w wyniku wątpliwości mieszkańców po sfałszowaniu wyniku wyborów 4 Marca (taka dziwna zbieżność dat)...

Jak zapewne Pan wyczytał, grupka działaczy LPR/PiS, chce zniszczyć historyczne powiązanie Komorowa z Komorowem Wsią, chcą doprowadzić do zaniedbania Komorowa, zniszczyć hisoryczne dziedzictwo, rozerwać ugruntowaną jedność mieszkańców, chcą również wprowadzić selekcję i podziały "rasowe" (z ludźmi o takich poglądach walczyli właśnie Powstańcy Warszawscy!). Zwolennicy ROZBIORU KOMOROWA nie umieli po chrześcijańsku uszanować śmierci ś.p. Wójta Romana Lawrance - co objawiiło się bezczelnym czmychnięciem księdza Perdzyńskiego przed końcem ceremonii i wypowiedziami "seniora" vel WJ na tym forum!

Bardzo ważne, byśmy pomagali sobie jako rodacy-sąsiedzi-Polacy i prawdziwi chrześcijanie w obronie przed fałszywymi katolikami i destruktorami społecznymi.

Informacja dla Uczciwy komorowianin

Uczciwy komorowianin - ta odpowiedź nie jest zgodna tematycznie z komentowanym artykułem. Następnym razem proszę dodawać odpowiedzi w odpowiednich wątkach lub pod odpowiednimi artykułami.
Administrator

Informacja dla Admina - brak jasności komu służy dyskusja?

W mailu jest podany adres internetowy odsyłający do serwisu, który o ile mi wiadomo, nie jest stroną mieszkańców Komorowa, ani Zarządu Osiedla,a serwisem politycznym Jeżewskiego i jego aparatczyków, podobnie jak inne podobne strony, np: magazyn parafialny, czy taki jakis adres - komorow-gmina, czy coś podobnego!?

Dlaczego Pan Jacek Adam Patorskiego jest odnośnik do mylącego adresu internetowego i dlaczego TEGO Admin nie sprostował?

Proszę wyjasnić o co chodzi?
Jak wyglada teraz sytuacja serwisu Zarządu Osiedla?
Czy wróci dozwolenie pisania jedynie tego co wygodne dla Pana Jeżewskiego?
Jaka jest zależność pomiędzy oboma serwisami?
Czemu serwis komorów.net do złudzenia przypomina serwis Zarządu Osiedla?

BRAK JASNEJ INFORMACJI O SERWISACH INTERNETOWYCH, ale ODZCZUWALNA JEST ZMIANA! WOLNOŚĆ I DEMOKRACJA OŻYWIŁA TĄ STRONĘ, na której w pewnym okresie Jeżewski uniemożliwił wolną dyskusję i strona przestała być czytana!

WSZYSCY WIDZIMY, ŻE PRAWDA SIĘ PRZEBIŁA, ale... jest to bardzo nie wygodne dla "działaczy" Zespołu Organizacyjnego Rozerwania Komorowa pod wodzą księdza Perdzyńskiego, ponieważ ta sitwa nie chce, by mieszkańcy ZNALI PRAWDĘ - toteż myślę, że będą znowu próbować terroryzować mieszkańców!

I w końcu czy jest ktoś POWOŁANY, kto ma zamiar znowu oceniać ZAWARTOŚĆ wypowiedzi?

Jakie są kryteria? Ponieważ łatwo przytoczyć wiele wypowiedzi nie zgodnych tematycznie, autorstwa np. Seniora, JGS, Anny itd, które nawet nie nawiązywały do tematu i nigdy nikt nie kasował ich, ani nie zwracał uwagi, nawet na chamskie wypowiedzi!

Czy szkalowanie innych mieszkańców, obrażanie, groźby, ujawnianie danych OSÓB NIE PUBLICZNYCH itd nie powinno być piętnowane przez admina, jeżeli już decyduje się "wtrącać" do dyskusji!?

Czy admin ma upoważnienie do merytorycznej oceny zawartości tekstu i np. wypisywania uwag, czy JEGO ZDANIEM zachodzi zgodność, bądź nie z wątkiem?
To zaskakujące!!! NIE MA TEGO W REGULAMINIE, ŻE ADMIN BĘDZIE WERYFIKOWAŁ CZY JEGO ZDANIEM PODOBA MU SIĘ ZGODNOŚĆ Z WĄTKIEM!

Jakie jest stanowisko Zarządu Osiedla?
Moim zdaniem wyraźnie odniosłem się do informacji przedmówcy:

1. Informując o podszywaniu się pod formę publikacji Zarządu Osiedla, przez grupkę "działaczy", której został udostępniony inny adres. Gratulacje powinny odnieść się do Zarządu Osiedla i strony www.komorow.pl, o czym mógł zagraniczny czytelnik nie wiedzieć!

2. Sprostowałem, że po kilkudzieśięcu latach stoimy przed kolejnym PATRIOTYCZNYM wyzwaniem, podobnie jak Powstańcy Warszawscy, ponieważ jest wśród nas grupa wichrzycieli politycznych m.in. Bryksa, Jeżewski, Seretny, Zalewska, Perdzyński chcąca zniszczyć nasze historyczne dziedzictwo, wzbudzająca nienawiść pomiędzy rodakami i głosząca hasła o podziałach na "głupków i chamów" - tych poza Komorowem Osiedlem i "inteligentniejszych i kulturalniejszych" tych z Komorowa Osiedla i dodatkowo chcąca dokonać ROZBIORU KOMOROWA, co powinno być szczególnie ważne dla kogoś, kto może nie wiedzieć co się dzieje w jego ojczyźnie i do czego prowadzą nas niektórzy "politycy".

Aby nie być "goło słownym" wytłumaczyłem część znanych okoliczności o kontrowersyjnych lokalnych politykach, którzy stanowią zagrożenie do zachowania zadbanego Komorowa, jego zabytków i pielęgnacji dziedzictwa - na co wskazują afery z ich udziałem - sprawa "gubienia" budżetów zależnych od tych "działaczy", powierzonym im i co skończyło się aferą w CU i OZON...

Uwaga Admina, jest więc bardzo intrygująca...

MOŻE PAN PRZECZYTAĆ CO SAM PAN PISZE "W STOPCE" NA DOLE STRONY:

"Za treści na stronie odpowiedzialni są ich autorzy."

i co Pan na to??? Jakim PRAWEM PAN NAPISAŁ SWOJĄ "UWAGĘ"?

Re: informacja

Ogromnie zaskakuje mnie ta odpowiedź. Mała prośba wywołała takie emocje - nie rozumiem. Stwierdziłem tylko, że treść odpowiedzi nie ma nic wspólnego z historią Komorowa. Już nawet nie chodzi o regulamin, który mówi: "Ponadto nie zamieszczamy (lub usuwamy) komentarzy, które: (...) nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem", ale chodzi o to, by był jakiś ład. By nie mieszały się tematy historii Komorowa i podziału gminy czy politycznej gry Zarządu. Ponadto kwestia podziału strony nie jest do tej pory rozstrzygnięta, więc po co spekulować.

W ramach podsumowania naszej wymiany zdań zachęcam do kontaktu mailowego ze mną lub z Zarządem w celu rozwiania ostatnich wątpliwości.
Administrator

Przepraszam... za może zbytnie uczulenie na sprawę WOLNOŚCi, ale

naprawdę było tu ciężko... wystarczy pośledzić historię dyskusji!

SPRAWA PODZIAŁU STORNY JEST KLUCZOWA, bo np.:

Przed zebraniem 4 marca nie było Cenzury!

Wprowadzono obowiązek logowania, zmieniono regulamin i później kasowano dostęp ludziom tylko ze względu na nr IP!

Zwolennikom podziału pozwalano opluwać i nie pisać na temat, a innym zabierano dostęp chociażby tylko za wymienienie słowa "proboszcz".

Uwagi odnośnie nie jasności obecnej sytuacji są jednak uzasadnione, ponieważ nie wiadomo, czy Pan Rafał Madycki (wypisany na dole strony) nie zacznie powtórnie ingerować w wymiane poglądów pomiędzy mieszkańcami, by były zgodne z linią Pana Jeżewskiego!

ZAZNACZAM, ŻE NA DOLE JEST NAPISANE:"Za treści na stronie odpowiedzialni są ich autorzy."

Jeżeli Admin stanie się sędzią i selekcjonerem, jak to było poprzednio to w całości przejmie odpowiedzialność prawną na siebie za legitymizację gróźb, obrażanie uczuć religijnych przez pseudo katolików, ujawnianie danych osób nie publicznych, szkalowanie itd.!

To wszystko było autorstwa zwolenników ZESPOŁU ROZERWANIA KOMOROWA i na to Admin nie reagował!

Czy regulamin jest uchwalony przez Zarząd?

Jeżeli podział nie jest jasny to ustalmy za czyje pieniądze jest opłacany ten serwis?

O ile znam sprawę to z PODATKÓW!
Poprzez budżet gminy do Zarządu Osiedla, a z tamtąd do Pana Rafała Madyckiego, jest więc ten Pan odpowiedzialny wobec wszystkich mieszkańców i Zarządu Osiedla, a nie jedynie wobec Pana Jeżewskiego.

INGERENCJA W TREŚCI DYSKUSJI PRZEZ ADMINA NA PODSTAWIE JEGO PRYWTNEJ OCENY ZGODNOŚCI TREŚCI Z WĄTKIEM miała tu miejsce wcześniej i strona przestała być czytana, a większość mieszkańców wyraziło swoje oburzenie...

TERAZ STRONA OŻYŁA, LECZ JEŻELI WRÓCI CENZURA i to, że ma to BYĆ PRYWATNA WIZJA PANA JEŻEWSKIEGO i JEGO ZWOLENNIKÓW ZA PIENIĄDZE PODATNIKÓW CAŁEJ GMINY, TO POTRZEBNA BĘDZIE ZDECYDOWANA INTERWENCJA w pierwszej kolejności ZARZĄDU.

PRZYPOMINAM:"Za treści na stronie odpowiedzialni są ich autorzy.", co wyklucza PRYWATNĄ INTERPRETACJĘ TREŚCI PRZEZ ADMINISTRATORA, bo MOIM ZDANIEM PISZĘ ZAWSZE NA TEMAT!

Regulamin na tej stronie nie

Regulamin na tej stronie nie różni się od tego, jaki obowiązuje użytkowników portalu Onet.pl - na nim jest bazowany.
Nie będę powtarzał dalej, że dbam o porządek na stronie. I ponownie proszę o kontakt mailowy.

Subskrybuj zawartość