Powiatowe inspektoraty nadzoru budowlanego łamią prawo na wszystkich etapach postępowań dotyczących samowoli budowlanych – uważa NIK. Jej zdaniem, inspektoraty nie egzekwują wydanych decyzji, nawet gdy wybudowane obiekty zagrażają życiu i zdrowiu użytkowników.
Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła postępowania administracyjne prowadzone przez powiatowe inspektoraty nadzoru budowlanego w przypadku stwierdzenia samowoli budowlanej. Zgodnie z przepisami, w takiej sytuacji inspektorzy mają obowiązek doprowadzić ją do stanu zgodnego z prawem (zalegalizowanie bądź rozbiórka).
Od 2004 roku istnieje możliwość płatnej legalizacji obiektu, pod warunkiem, ze spełnia on odpowiednie wymogi prawne. Budowa m.in. nie może naruszać miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz stanowić zagrożenia dla zdrowia i życia użytkowników.
Zdaniem kontrolerów, powiatowi inspektorzy nie przestrzegali jednak prawa w tym zakresie. Decyzję o wstrzymaniu robót budowlanych, podejmowali bez sprawdzenia, czy pozwala na to stan prawny budowy. W ponad jednej trzeciej skontrolowanych inspektoratów nie sprawdzono, czy budowa jest zgodna z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz techniczno-budowlanymi.
W opinii Najwyższej Izby Kontroli, raport pokazuje, że powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego wykazywali się niezrozumiałą przychylnością wobec inwestorów w sprawach opłat legalizacyjnych, co może wskazywać na występowanie mechanizmów korupcjogennych.
Jako przykłady wskazano: legalizację samowoli, bez potwierdzenia informacji o wniesionej opłacie, nieprawidłowe naliczanie opłat legalizacyjnych, rozłożenie płatności na raty oraz kontynuowanie postępowania legalizacyjnego (zamiast wydania decyzji o rozbiórce), mimo nie otrzymania wymaganych prawem dokumentów.
Zdaniem NIK, inspektorzy nie korzystali odpowiednio z prawnych możliwości egzekwowania swoich decyzji. Ponad połowa z badanych nie pilnowała wykonania decyzji o rozbiórce i nawet nie wszczynała postępowań egzekucyjnych. Połowa inspektoratów nie zawiadamiała również prokuratury o przypadkach samowoli budowlanej.
Z raportu Izby wynika, że już struktura organizacyjna nadzoru budowlanego uniemożliwia wyegzekwowanie odpowiedniej jakości pracy. NIK już w kontroli z 2006 roku zwracała uwagę na zbyt dużą niezależność powiatowych inspektorów, których działania noszą cechy „państwa w państwie”.
Powoływani są przez starostów na wniosek inspektora wojewódzkiego. Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego nie może ich nadzorować, a jedynie kontrolować i wydawać zalecenia, ewentualnie informować o odpowiednich standardach. Kontrola NIK pokazała, że powiatowi inspektorzy nie stosują się do tych zaleceń.
Nieprawidłowe działania lub ich brak inspektorzy tłumaczą najczęściej brakami kadrowymi. Istotnie, kontrola potwierdziła, że problem ten występuje od wielu lat. Niskie płace i wysoce specjalistyczny charakter wymagań powodują, ze fachowcy odchodzą do innych, lepiej płatnych posad w budownictwie lub kancelariach prawnych.
/dp/
Na podstawie: www.nik.gov.pl
I co z tego (dla nas) wynika?
Informacja bardzo ogólna, a więc nie można wyciągać z niej żadnych (lokalnych) wniosków. Dookoła mogą być "samowolki" administracyjne nadzoru budowlanego, a u nas - powszechna szczęśliwość i praworządność...
Prosiłbym więc o miejscowe przykłady - tylko wtedy dyskusja ma jakiś sens.
Żeby jednak rozpocząć, dwa fakty z przeszłości (nie wiem czy chlubne):
1. Przymusowa rozbiórka domu zbudowanego na osiedlu Ostoja z powodu... wejścia ekipy geodetów do wytyczenia budynku bodajże 4 dni przed uprawomocnieniem się decyzji o pozwoleniu na budowę. Dura lex sed lex?
2. Bezczynność w sprawie zabudowy (jednym) domem terenu nad zalewem w Komorowie Wsi, nabytego od AWRSP, na terenie bezpośrednio przylegającym do zbiornika - z mojej wiedzy w strefie chronionej.