Od kiedy pani AK dostała trochę roboty przy Święcie Mieszkańców to na stronie zapanował spokój. Nie walczymy, nie gnoimy przeciwników, nie przedstawiamy diabelskich przeciwników i wrogów mieszkańców, nie oddajemy wójta do prokuratora itd.
I oby tak dalej - strona nie może sie składać tylko z jadowitych wypowiedzi - musi być trochę sympatyczniej bo wtedy będzie się przyjemniej żyło w naszym pięknym Komorowie
Spokój zapanował odkąd radna p. Borzymowska z radnym p. Chruściakiem zawiesili swój dialog na tym forum w oczekiwaniu na pierwsze posiedzenie rady. Pewnie brakowało im w czasie kanikuły sporów na forum gminy, więc przenieśli się na forum Komorowa i zatruwali nas swym jadem ale skończyły się wakacje więc z pewnością znów usłyszymy na radzie ich syczące dialogi.
Warto wiedzieć, o czym się mówi. I tyle.
Ewa Borzymowska
P.S. A tak nawiasem mówiąc, nie oczekiwałam, że wzbudzę aż takie emocje, sądząc po tonie wypowiedzi. Źle lub dobrze byle mówili. Dzięki za darmowy PR.
Najgorsza jest "stojąca woda". To dobrze, że Radni są aktywni, działają i prezentują swoje poglądy na różne spraw. Tylko przyklasnąć.
Natomiast próby ich szargania. "Przywoływanie do tablicy" z nazwiska. To wyjątkowo prymitywna forma ataku, który nie wiadomo czemu ma służyć? Ferment dla fermentu?
JGS
Zastanawiające jest czyim interesom zagrażam skoro padają ostre słowa, zawierające kłamstwa i pomówienia. Anonimowy gość wie najlepiej i rozstrzygnie we własnym sumieniu, czyich interesów broni i w jakiej sprawie występuje.
Z ataku wnioskuję, że anonimowy przedmówca widzi we mnie jednej zagrożenie dla interesów wielu stron, które zaangażowane są w sprawy Komorowa i całej gminy. Nie przypisuję sobie takich 'zasług'. Nie ma takiej możliwości. Ale im mocniejszy atak, tym bardziej będzie to zastanawiające..
Rozumiem, że apel o to by "przyjemniej żyło się w Komorowie" przedmówca kieruje sam do siebie, bo tak prowokacyjnej i jadowitej wypowiedzi na tym forum dawno nie było.
Życzę odwagi. Anonimowe oskarżenia nie mają żadnej wartości.
Komorów nigdy nie miał nazwy miasto-ogród Komorów i w związku z tym nie ma żadnych statusów - jest p[o prostu wsią
Muszą to przyjąć do wiadomości wszyscy dyskutujący
Oskar (niezweryfikowany), 2008, wrzesień 5 - 14:51
Rzeczywiście, tu muszę przyznać rację przedmówcom. Coś takiego jak "miasto-ogród" funkcjonuje w sferze propagandowej - nie ma żadnych podstaw prawnych aby jakąkolwiek miejscowość w Polsce nazwać "miastem ogrodem". Ale w tym przypadku chodzi o ideę planowania przestrzeni w sposób zapoczątkowany kilkadziesiąt lat temu.
A co do nazw: miasto - wieś. Rzeczywiście, w polskim prawie nie ma żadnego statusu pośredniego - jest albo miasto, albo wieś. Tak więc wieś o której piszemy nazywa się Komorów Osiedle, podobnie jak wieś Komorów Wieś, wieś Granica, wieś Nowa Wieś czy wieś Michałowice Osiedle. Nie wiem, czy komuś z tego powodu ulżyło, czy ta informacja (że mieszka na wsi, a nie w "mieście-ogrodzie") kogoś pognębiła. To fakt, a z faktami się nie dyskutuje.
WIEŚ KOMORÓW OSIEDLE też brzmi nieźle. Zwłaszcza,że nie najważniejsze jest gdzie się mieszka.
Właśnię o ideę planowania przestrzeni chodzi. Miasto ogród jest kierunkiem właściwym, chroniącym walory przestzeni. Kwestia nomenklatury jest drugorzędna.
Twórcy osiedla "Miasta-Ogrodu-Komorowa" Józefowi Markowiczowi przyświecała idea przeniesienia na polski grunt pojęcia Miasto-ogród, które nie wartościuje ani nie kwalifikuje mieszkańców - jeżeli dobrze zrozumiałem intencje któregoś z przedmówców - z Anglii i innych krajów, gdzie też nie istnieje jakiś oddzielny status "garden - city".
Jednak muszę dodać, że nazwa „Osiedle Miasto-Ogród Komorów” funkcjonuje jako zatwierdzona urzędowo nomenklatura choćby w oddziale ksiąg wieczystych odpowiedniego dla Komorowa Sądu Rejonowego. Jest to więc fakt prawny. A że nazwa ta nie jest dziś używana, to – moim zdaniem – odium najgorszych - prostackich, dyskwalifikujących wszystko co burżuazyjne i zachodnie czasów i mentalności PRLu. Nazwa miasto-ogród określa w języku polskim specjalny charakter zabudowy i urbanizacji pewnych miejscowości a przyjęła się na dobre już przed wojną. Urzędowe mapy przedwojenne używają takiej nazw równoprawnie obok nazw: miasto, wieś, kolonia, osiedle, osada i inne. Pozdrawiam wszystkich którzy szanują Komorów i jego historię, podkreślając w niej i wydobywając z niej wszystko co dobre.
Oskar (niezweryfikowany), 2008, wrzesień 9 - 00:28
"Miasto-ogród" nie ma żadnego "zakotwiczenia" prawnego. To, że nazwa ta funkcjonuje w starych księgach wieczystych nie oznacza nic ponad to, że jest to nazwa własna księgi lub zespołu ksiąg (lub zbioru dokumentów) używana przed wojną na określenie tego, co dziś określa się ciągiem cyfr i liter po KW...
Przeglądając stare księgi (w różnych sądach)znajdziemy tak udziwnione określenia jak "Villa bez troski", "Zosinek", "Stasinek" itp. itd. I nikt nie twierdzi, że nazwy te mają jakieś szersze znaczenie prawne.
Pozostańmy więc przy interpretacji, że nazwa dotyczy pewnej idei planistycznej, co najważniejsze - realizowanej w przeszłości, a nie odkurzonej dopiero niedawno, na użytek obrony "Dzikich Pól Kasztanowych" (nazwa moja - nie występuje w żadnej literaturze).
Nazwa „Osiedle-Miasto-Ogród-Komorów” była oficjalna nazwą parcelowanej części dóbr Komorowskich i jako jednostka administracyjna miała przed wojną swoje lokalne władze.
Nazwa ta funkcjonowała jeszcze – z tego co słyszałem – po wojnie. Zresztą jeśli się nie mylę, przedwojenne podziały i struktura administracyjna zastąpiona została dopiero gdzieś około 1950 roku. Mniej więcej wtedy też znacjonalizowano wszelkie place ofiarowane mieszkańcom przez założyciela Komorowa ( boisko, kościół, dwa place pod parki, zieleniec, plac pod budowę tzw. Gminy ). W takim razie cezurą czasową nie jest rok 1939 a czasy późniejsze.
Nazwy ksiąg wieczystych miały prawne podstawy, o przydział nazwy hipotecznej należało wystąpić oficjalnym pismem do zarządu ówczesnej gminy. To, że księga wieczysta nieruchomości miała jakąś dziwnie dla dzisiejszego ucha brzmiącą nazwę jak np.: „Dacza Pożiwaj baćko”, „Willa Rozenblaumówka Szyja” albo „Willa Śmigło-Korkociąg” (są takie nazwy!) oznacza, że jest to ta a nie inna konkretna, opisana w księdze wiecz. nieruchomość. Jest to więc znaczenie prawne. Tak jak znaczenie prawne ma fakt posiadania tej nieruchomości.
Poza tym, jeżeli więc część Komorowa widnieje jednak na mapach pod nazwą Miasto – Ogród – Komorów, a mam na myśli przedwojenne oficjalne mapy Wojskowego Instytutu Geograficznego, obok niezależnie oznaczonego i podpisanego Komorowa-Wsi, to oznacza również, że wówczas był odrębną jednostką administracyjną pod powyższą nazwą. Jakie są dziś administracyjne podziały i struktury nie bardzo wiem, chociaż przecież istnieje coś takiego jak pojęcie Osiedle mające chyba określoną funkcję administracyjną. Tak czy inaczej ani określenie wieś ani określenie miasto nie ma logicznego zastosowania w przypadku Komorowa. Obecny status jako osiedla i wsi uważam za sensowny i uprawniony z historycznego punktu widzenia.
T Terlecki
Zadziwiające jest to, jak bardzo niektórych razi nazwa "Miasto Ogród" i jak bardzo zależy im na zdewaluowaniu Komorowa. Dla mnie, mieszkańca Komorowa od 12 lat jest to Miasto Ogród! Tak było przed wojną, i tak będzie, choćby tylko w potocznej mowie. Póki myślimy o naszej miejscowości, jako o Mieście Ogrodzie, zleżeć nam będzie na zachowaniu idei tych miast i nigdy nie zgodzimy się na zmianę Komorowa w sypialnię podwarszawską i kolejne gigantyczne osiedla.
Te jadowite określenia maja zdeprecjonować ideę zachowania naturalnej, zielonej przestrzeni, ażurowej zabudowy, kulturowych walorów Komorowa.
W tle działań tych wszystkich, którym marzy się kolejna "betonowa pustynia", widzę groszorobów dla których nie istnieją żadne wartości poza brzęczącą monetą. Panowie...na Madagaskar!
JGS
Hmmm ciekawa
Hmmm ciekawa sprawa!!!!!!!!!! każda taka impreza tworzy więzi między mieszkańcami i poczucie przynależności do społeczności komorowskiej.
spokój
Od kiedy pani AK dostała trochę roboty przy Święcie Mieszkańców to na stronie zapanował spokój. Nie walczymy, nie gnoimy przeciwników, nie przedstawiamy diabelskich przeciwników i wrogów mieszkańców, nie oddajemy wójta do prokuratora itd.
I oby tak dalej - strona nie może sie składać tylko z jadowitych wypowiedzi - musi być trochę sympatyczniej bo wtedy będzie się przyjemniej żyło w naszym pięknym Komorowie
po wakacjach
Spokój zapanował odkąd radna p. Borzymowska z radnym p. Chruściakiem zawiesili swój dialog na tym forum w oczekiwaniu na pierwsze posiedzenie rady. Pewnie brakowało im w czasie kanikuły sporów na forum gminy, więc przenieśli się na forum Komorowa i zatruwali nas swym jadem ale skończyły się wakacje więc z pewnością znów usłyszymy na radzie ich syczące dialogi.
Darmowy PR
Warto wiedzieć, o czym się mówi. I tyle.
Ewa Borzymowska
P.S. A tak nawiasem mówiąc, nie oczekiwałam, że wzbudzę aż takie emocje, sądząc po tonie wypowiedzi. Źle lub dobrze byle mówili. Dzięki za darmowy PR.
Do przedmówcy
Najgorsza jest "stojąca woda". To dobrze, że Radni są aktywni, działają i prezentują swoje poglądy na różne spraw. Tylko przyklasnąć.
Natomiast próby ich szargania. "Przywoływanie do tablicy" z nazwiska. To wyjątkowo prymitywna forma ataku, który nie wiadomo czemu ma służyć? Ferment dla fermentu?
JGS
anonimowe oskarżenia
Zastanawiające jest czyim interesom zagrażam skoro padają ostre słowa, zawierające kłamstwa i pomówienia. Anonimowy gość wie najlepiej i rozstrzygnie we własnym sumieniu, czyich interesów broni i w jakiej sprawie występuje.
Z ataku wnioskuję, że anonimowy przedmówca widzi we mnie jednej zagrożenie dla interesów wielu stron, które zaangażowane są w sprawy Komorowa i całej gminy. Nie przypisuję sobie takich 'zasług'. Nie ma takiej możliwości. Ale im mocniejszy atak, tym bardziej będzie to zastanawiające..
Rozumiem, że apel o to by "przyjemniej żyło się w Komorowie" przedmówca kieruje sam do siebie, bo tak prowokacyjnej i jadowitej wypowiedzi na tym forum dawno nie było.
Życzę odwagi. Anonimowe oskarżenia nie mają żadnej wartości.
Agnieszka Kaczorowska
Miasto Ogród ??
Przecież Komorów nie jest miastem tylko wsią ;)
i od dawna nie ma statusu miasta-ogrodu ...
miasto-ogród
Komorów nigdy nie miał nazwy miasto-ogród Komorów i w związku z tym nie ma żadnych statusów - jest p[o prostu wsią
Muszą to przyjąć do wiadomości wszyscy dyskutujący
Rzeczywiście, tu muszę
Rzeczywiście, tu muszę przyznać rację przedmówcom. Coś takiego jak "miasto-ogród" funkcjonuje w sferze propagandowej - nie ma żadnych podstaw prawnych aby jakąkolwiek miejscowość w Polsce nazwać "miastem ogrodem". Ale w tym przypadku chodzi o ideę planowania przestrzeni w sposób zapoczątkowany kilkadziesiąt lat temu.
A co do nazw: miasto - wieś. Rzeczywiście, w polskim prawie nie ma żadnego statusu pośredniego - jest albo miasto, albo wieś. Tak więc wieś o której piszemy nazywa się Komorów Osiedle, podobnie jak wieś Komorów Wieś, wieś Granica, wieś Nowa Wieś czy wieś Michałowice Osiedle. Nie wiem, czy komuś z tego powodu ulżyło, czy ta informacja (że mieszka na wsi, a nie w "mieście-ogrodzie") kogoś pognębiła. To fakt, a z faktami się nie dyskutuje.
WIEŚ KOMORÓW OSIEDLE też brzmi nieźle. Zwłaszcza,że nie najważniejsze jest gdzie się mieszka.
Jaka przestrzeń, taki byt
Właśnię o ideę planowania przestrzeni chodzi. Miasto ogród jest kierunkiem właściwym, chroniącym walory przestzeni. Kwestia nomenklatury jest drugorzędna.
Twórcy osiedla
Twórcy osiedla "Miasta-Ogrodu-Komorowa" Józefowi Markowiczowi przyświecała idea przeniesienia na polski grunt pojęcia Miasto-ogród, które nie wartościuje ani nie kwalifikuje mieszkańców - jeżeli dobrze zrozumiałem intencje któregoś z przedmówców - z Anglii i innych krajów, gdzie też nie istnieje jakiś oddzielny status "garden - city".
Jednak muszę dodać, że nazwa „Osiedle Miasto-Ogród Komorów” funkcjonuje jako zatwierdzona urzędowo nomenklatura choćby w oddziale ksiąg wieczystych odpowiedniego dla Komorowa Sądu Rejonowego. Jest to więc fakt prawny. A że nazwa ta nie jest dziś używana, to – moim zdaniem – odium najgorszych - prostackich, dyskwalifikujących wszystko co burżuazyjne i zachodnie czasów i mentalności PRLu. Nazwa miasto-ogród określa w języku polskim specjalny charakter zabudowy i urbanizacji pewnych miejscowości a przyjęła się na dobre już przed wojną. Urzędowe mapy przedwojenne używają takiej nazw równoprawnie obok nazw: miasto, wieś, kolonia, osiedle, osada i inne. Pozdrawiam wszystkich którzy szanują Komorów i jego historię, podkreślając w niej i wydobywając z niej wszystko co dobre.
T Terlecki
"Miasto-ogród" nie ma
"Miasto-ogród" nie ma żadnego "zakotwiczenia" prawnego. To, że nazwa ta funkcjonuje w starych księgach wieczystych nie oznacza nic ponad to, że jest to nazwa własna księgi lub zespołu ksiąg (lub zbioru dokumentów) używana przed wojną na określenie tego, co dziś określa się ciągiem cyfr i liter po KW...
Przeglądając stare księgi (w różnych sądach)znajdziemy tak udziwnione określenia jak "Villa bez troski", "Zosinek", "Stasinek" itp. itd. I nikt nie twierdzi, że nazwy te mają jakieś szersze znaczenie prawne.
Pozostańmy więc przy interpretacji, że nazwa dotyczy pewnej idei planistycznej, co najważniejsze - realizowanej w przeszłości, a nie odkurzonej dopiero niedawno, na użytek obrony "Dzikich Pól Kasztanowych" (nazwa moja - nie występuje w żadnej literaturze).
Dla uzupełnienia przez PT
Dla uzupełnienia przez PT Czytelników tego forum wiedzy ogólnej o idei miast ogrodów zamieszczam poniżej linki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Miasto-ogr%C3%B3d
http://pl.wikipedia.org/wiki/Miasto_ogr%C3%B3d
http://www.autoportret.pl/_files/artykuly/a7_gabis.pdf
http://ernstmay.republika.pl/miasta_ogrody.htm
http://free.art.pl/podkowa.magazyn/nr49/domaradzki.htm
Nazwa
Nazwa „Osiedle-Miasto-Ogród-Komorów” była oficjalna nazwą parcelowanej części dóbr Komorowskich i jako jednostka administracyjna miała przed wojną swoje lokalne władze.
Nazwa ta funkcjonowała jeszcze – z tego co słyszałem – po wojnie. Zresztą jeśli się nie mylę, przedwojenne podziały i struktura administracyjna zastąpiona została dopiero gdzieś około 1950 roku. Mniej więcej wtedy też znacjonalizowano wszelkie place ofiarowane mieszkańcom przez założyciela Komorowa ( boisko, kościół, dwa place pod parki, zieleniec, plac pod budowę tzw. Gminy ). W takim razie cezurą czasową nie jest rok 1939 a czasy późniejsze.
Nazwy ksiąg wieczystych miały prawne podstawy, o przydział nazwy hipotecznej należało wystąpić oficjalnym pismem do zarządu ówczesnej gminy. To, że księga wieczysta nieruchomości miała jakąś dziwnie dla dzisiejszego ucha brzmiącą nazwę jak np.: „Dacza Pożiwaj baćko”, „Willa Rozenblaumówka Szyja” albo „Willa Śmigło-Korkociąg” (są takie nazwy!) oznacza, że jest to ta a nie inna konkretna, opisana w księdze wiecz. nieruchomość. Jest to więc znaczenie prawne. Tak jak znaczenie prawne ma fakt posiadania tej nieruchomości.
Poza tym, jeżeli więc część Komorowa widnieje jednak na mapach pod nazwą Miasto – Ogród – Komorów, a mam na myśli przedwojenne oficjalne mapy Wojskowego Instytutu Geograficznego, obok niezależnie oznaczonego i podpisanego Komorowa-Wsi, to oznacza również, że wówczas był odrębną jednostką administracyjną pod powyższą nazwą. Jakie są dziś administracyjne podziały i struktury nie bardzo wiem, chociaż przecież istnieje coś takiego jak pojęcie Osiedle mające chyba określoną funkcję administracyjną. Tak czy inaczej ani określenie wieś ani określenie miasto nie ma logicznego zastosowania w przypadku Komorowa. Obecny status jako osiedla i wsi uważam za sensowny i uprawniony z historycznego punktu widzenia.
T Terlecki
Zadziwiające jest to, jak
Zadziwiające jest to, jak bardzo niektórych razi nazwa "Miasto Ogród" i jak bardzo zależy im na zdewaluowaniu Komorowa. Dla mnie, mieszkańca Komorowa od 12 lat jest to Miasto Ogród! Tak było przed wojną, i tak będzie, choćby tylko w potocznej mowie. Póki myślimy o naszej miejscowości, jako o Mieście Ogrodzie, zleżeć nam będzie na zachowaniu idei tych miast i nigdy nie zgodzimy się na zmianę Komorowa w sypialnię podwarszawską i kolejne gigantyczne osiedla.
Komorów Miasto Ogród
Brawo! Gratuluję determinacji. Tak powinniśmy myśleć o przestrzeni, która nas otacza i która nie została nam dana raz na zawsze.
Ewa Borzymowska
"Dzikie pola"
Te jadowite określenia maja zdeprecjonować ideę zachowania naturalnej, zielonej przestrzeni, ażurowej zabudowy, kulturowych walorów Komorowa.
W tle działań tych wszystkich, którym marzy się kolejna "betonowa pustynia", widzę groszorobów dla których nie istnieją żadne wartości poza brzęczącą monetą. Panowie...na Madagaskar!
JGS
Dodaj nową odpowiedź